Większość szkód podczas przeprowadzki powstaje nie na drodze, tylko w kartonie. Pęknięty talerz, zarysowany front szafki albo rozerwane pudło z książkami to zwykle efekt oszczędności na materiałach albo złego doboru opakowania do zawartości. Poniżej praktyczny przegląd tego, co faktycznie się przydaje, ile tego potrzeba i na czym naprawdę nie warto oszczędzać.
Ile kartonów potrzeba na mieszkanie?
Orientacyjnie liczy się od 10 do 15 kartonów na osobę przy przeprowadzce z mieszkania dwupokojowego, a przy większych metrażach i dłuższym stażu w jednym miejscu ta liczba szybko rośnie. Lepiej kupić kilka sztuk za dużo niż w trakcie pakowania jechać po dokładkę.
Ważniejszy od liczby jest jednak dobór rozmiaru:
- małe kartony do 40 litrów na książki, dokumenty, płyty i drobne ciężkie przedmioty
- średnie kartony na naczynia, garnki, zabawki i zawartość szafek kuchennych
- duże kartony wyłącznie na rzeczy lekkie: pościel, poduszki, koce, ubrania
- kartony wzmacniane pięciowarstwowe na szkło, ceramikę i sprzęt elektroniczny
- kartony garderobiane z drążkiem, dzięki którym ubrania jadą na wieszakach
Zasada jest prosta: im cięższa zawartość, tym mniejszy karton. Duże pudło wypełnione książkami rozerwie się przy podnoszeniu albo urwie komuś plecy, a przy przeprowadzce mieszkania takie pudła są zwykle noszone po schodach, nie po płaskim.
Czym zabezpieczyć meble?
Meble wymagają innych materiałów niż drobiazgi, bo chodzi tu o ochronę powierzchni i krawędzi, a nie o amortyzację wstrząsów.
- folia stretch, która owija mebel i utrzymuje ruchome elementy na miejscu
- koce transportowe chroniące lakier, forniry i tapicerkę przed otarciami
- narożniki kartonowe lub piankowe na blaty, drzwi i szklane fronty
- folia bąbelkowa na lustra, szkło i elementy szklane w witrynach
- pasy mocujące, bez których nawet dobrze owinięty mebel przesunie się w aucie
Warto pamiętać, że sama folia stretch nie chroni przed uderzeniem. Zabezpiecza przed kurzem, wilgocią i rozchyleniem się drzwiczek, ale przed obiciem narożnika ochroni dopiero koc albo pianka. Przy większych gabarytach, zwłaszcza przy meblach, których nie da się wynieść w całości, część problemów rozwiązuje wcześniejszy montaż i demontaż mebli wykonany przez ekipę, bo rozłożony mebel pakuje się bezpieczniej i zajmuje mniej miejsca.
Na czym nie warto oszczędzać?
Na taśmie pakowej. Cienka taśma z marketu odkleja się od kartonu przy zmianie temperatury, a to najczęstsza przyczyna rozsypania się pudła podczas noszenia. Warto wybrać taśmę o szerokości co najmniej 48 mm i zaopatrzyć się w podajnik, bo przyspiesza pracę kilkukrotnie.
Druga rzecz to wypełnienie. Papier pakowy, gazety lub folia bąbelkowa muszą wypełnić każdą wolną przestrzeń w kartonie. Przedmioty, które mają luz, obijają się o siebie przez całą trasę.
Trzecia to opisywanie. Marker i kilka minut pracy oszczędzają godziny szukania na miejscu. Na kartonie warto zapisać nie tylko zawartość, ale też pomieszczenie docelowe.
Czego nie kupować?
Kartonów po bananach i innych opakowań zbiorczych ze sklepu. Są otwarte z góry, mają nierówną wytrzymałość, często nosiły wilgotny towar i nie dają się stabilnie ułożyć jedno na drugim. Zaoszczędzone kilkadziesiąt złotych zwykle kosztuje więcej w postaci uszkodzeń.
Nie ma też sensu kupowanie folii bąbelkowej na wszystko. Do pościeli, ręczników i ubrań wystarczą worki lub duże kartony, a folia przyda się tam, gdzie faktycznie chroni.
Co zrobić z materiałami po przeprowadzce?
Kartony można rozłożyć i przechować na strychu, sprzedać dalej albo oddać. Jeśli po przeprowadzce zostaje więcej niż same opakowania, na przykład stare meble albo sprzęt, których nie zabieracie do nowego mieszkania, warto od razu zaplanować ich wywóz i utylizację, zamiast zostawiać temat na ostatni dzień w starym lokalu.
Ile to wszystko kosztuje?
Komplet materiałów na przeciętne mieszkanie dwupokojowe to wydatek rzędu kilkuset złotych, w zależności od tego, ile kupujemy kartonów wzmacnianych i czy potrzebne są kartony garderobiane. To kwota, która przy porównaniu z wartością przewożonego wyposażenia wypada zaskakująco nisko, a przy pakowaniu na własną rękę stanowi zwykle jedyny koszt poza samym transportem.


